To co kiedyś było a
A niekoniecznie skończyło...
Widziałam nas na łące,
gdzie są ogniska zapachu mocno pachnące.
Widziałam nas w lesie,
kiedy wiatr prowadzi po drogach w bezkresie.
Słyszałam serca bicie,
a przyjmować je mogę tam, tu - skrycie.
Słyszałam głos przewodni,
który parszywie wiódł i prowadził przez tyle dni.
Czułam twą obecność,
ale oczekiwanie na ciebie to wyrzeźbiona wieczność.
Delektowałam się uczuciem,
które nie raz! nie dwa! potraktowało ukuciem.
Smak twej śliny,
ciągle go jeszcze czuje, a ta chwila - maliny.
Wąchałam czy jesteś w stanie,
zwykle po czterech włączało się granie.